Relacja z Pienin: Sromowce Niżne zaskakującym odkryciem!

Chyba każdy, kto choć raz miał przyjemność wypoczywać w Pieninach, kojarzy miejscowość Sromowce Niżne. Jeśli zaś o mnie chodzi, dopiero w zeszłym roku, po raz pierwszy nieco bliżej zapoznałam się z pienińskimi rejonami. Co prawda turystyka górska jest mi dość bliska, ale zazwyczaj moim głównym celem jest Zakopane. W zeszłym sezonie postanowiliśmy z mężem spędzić urlop w otoczeniu cudownych Pienin i był to strzał w dziesiątkę! W mojej pamięci szczególnie zapisała się urocza wieś Sromowce Niżne, do której z pewnością jeszcze nie raz wrócimy!

 

Zacznę od tego, że jechaliśmy nieco „w ciemno”, bez wcześniejszej rezerwacji noclegu. Na szczęście Sromowce Niżne mogą pochwalić się bardzo szeroką ofertą noclegową, dlatego bez problemu znaleźliśmy dla siebie przytulny kącik w jednej z prywatnych kwater. Na początku skupiliśmy się na powierzchownym poznawaniu terenu, orientując się, na jakie atrakcje możemy liczyć. Mieszkańcy chętnie udzielili nam niezbędnych wskazówek, które pomogły nam bardziej świadomie zaplanować wypoczynek. W pierwszym dniu pobytu postawiliśmy na zwiedzanie okolicznych zabytków. Nawet nie wiedziałam, że pod tym kątem Sromowce Niżne są tak interesujące! Szybko udało nam się dotrzeć do jednej z najważniejszych atrakcji wsi, czyli zabytkowego Kościoła pw. świętej Katarzyny. Według dostępnych źródeł, jest to budowla pochodząca z początku szesnastego wieku. Chociaż nie jestem pasjonatką zabytkowej architektury, kościółek zrobił na mnie ogromne wrażenie. Jego cechą charakterystyczną jest zrębowa konstrukcja oraz jednonawowa budowa. Nie można również nie wspomnieć o dachu pokrytym gontem. We wnętrzu kościółka znajduje się gotycki tryptyk, nie lada gratka dla miłośników sztuki. Moim zdaniem jest to kluczowa atrakcja turystyczna, obowiązkowa dla każdego, kto spędza wakacje w tym rejonie.

 

Sromowce Niżne zafascynowały mnie także pod kątem pieszej turystyki. Właśnie z tego miejsca rozpoczyna się jeden z najciekawszych szlaków turystycznych, który biegnie na Trzy Korony. Sromowce Niżne to również początek spływu łodziami flisackimi, wzdłuż Dunajca. Oczywiście nie mogliśmy odmówić sobie tej przyjemności! Poruszając się flisacką łodzią, mieliśmy okazję spojrzeć na Pieniny z nieco innej perspektywy. Dodam, że łodzie płyną dosyć szybko, ale ich prędkość w żadnym wypadku nie stoi na przeszkodzie do dokładnego zapoznania się z dziewiczą przyrodą. Spływ Dunajcem jest jak najbardziej warty swojej ceny – przy najbliższej okazji na pewno ponownie się na niego zdecydujemy.

 

Na zakończenie naszego pobytu w Sromowcach Niżnych czekała nas jeszcze jedna atrakcja – ludowy festyn, gdzie główną rolę odgrywała regionalna muzyka. Bawiliśmy się na nim znakomicie, słuchając opowieści mieszkańców. Muszę przyznać, że był to jeden z bardziej udanych festynów, w jakich do tej pory brałam udział. Jeśli ktoś uwielbia kulturę ludową, koniecznie powinien wybrać się w te rejony. Sromowce Niżne skradły moje serce i mam nadzieję, że niedługo będę miała okazję, aby na dłużej się w nich zatrzymać.