Droga Pienińska

Droga Pienińska - Przełom Dunajca w całej okazałości 

Ekspozycja w pawilonie PPN przy Drodze Pienińskiej Jest to łatwa droga spacerowa, z którą poradzą sobie nawet początkujący turyści. Poprowadzono nią szlak pieszy (kolor czerwony) i trasę rowerową. Całość ma ok. 9 km, a jej pokonanie zajmuje piechurowi ok. 2,5 godz. Dla miłośników jednośladów przewidziano możliwość wypożyczenia rowerów. 

Trochę historii

Pierwszy odcinek Drogi Pienińskiej - ze Szczawnicy do ujścia Leśnickiego Potoku - zbudowany został w latach 1870 – 75 dzięki staraniom ówczesnego właściciela Szczawnicy, Józefa Szalaya. Dalszą część od roku 1880 budowała krakowska Akademia Umiejętności. Aby poprowadzić trasę niezbędne było ciosanie skał i wznoszenie obwałowań, chroniących drogę przed Dunajcem. Mimo to droga wielokrotnie niszczona była przez powodzie – pierwszy raz już na etapie budowy w 1893 roku.

Wzdłuż Przełomu Dunajca      

Droga Pienińska zaczyna się przy flisackiej przystani w Szczawnicy, a następnie prowadzi obok schroniska Orlica i działającego przy nim Muzeum Turystyki Górskiej. Nieco dalej zobaczymy charakterystyczną Grotę Zyblikiewicza (zwaną też Piecem Majki), a w pełni sezonu przejdziemy obok przeprawy, za którą zaczyna się podejście na szczyt Sokolicy. Warto też odwiedzić pawilon edukacyjny PPN, w którym podziwiać można ekspozycję poświęconą pienińskiej historii i przyrodzie. Chwilę później przekroczymy granicę ze Słowacją i znajdziemy się przy ujściu Leśnickiego Potoku. Z tego miejsca podziwiać można m.in. Sokolicę i Rygle Sokolicy oraz charakterystyczne ściany Hukowej Skały, Głowy Cukru i Wilczej Skały. Kolejnym punktem na trasie będzie ujście Pienińskiego Potoku (towarzyszy mu efektowna kaskada) oraz Ślimakowa Skała, zawdzięczająca swą nazwę legendzie, według której miały tu gromadzić się wszystkie pienińskie ślimaki. Ciekawe podanie związane jest też z kolejnymi skałami przy szlaku – Siedmioma Mnichami. Zgodnie z przekazem są to zaklęci w kamień zakonnicy z Czerwonego Klasztoru, których spotkała kara za spotkania z mniszką mieszkającą w grocie na Facimiechu.

Następnie szlak prowadzi obok polany Huta. Za nią Dunajec gwałtownie zakręca (to najostrzejszy wiraż przełomu) i opływa Trzy Korony oraz Łysinę, Facimiech i Klejową Górę, a także mniejsze skałki – m.in. Świnią Skałę, w której znajduje się jaskinia Lisia Jama (16 m długości, 14 m głębokości). Dalej przejdziemy w pobliżu tzw. Zbójnickiego lub Janosikowego Skoku, czyli najwęższego (12 m) punktu w całym Przełomie Dunajca. Podobno w tym miejscu Janosik przeskoczył rzekę uciekając przed goniącymi go hajdukami, a śladem tego mają być kierpce odbite na skale. Ciekawie jest też przy położonej trochę dalej Ostrej Skale. Flisacy uznają to miejsce za najtrudniejszy odcinek całego spływu.   

Czerwony Klasztor

Droga Pienińska kończy się w Czerwonym Klasztorze. Największą atrakcją tej miejscowości (od której wzięła ona zresztą swoją nazwę) jest okazały klasztor. Przez stulecia był on domem dla zakonników – najpierw kartuzów, a później kamedułów. Ufundował go w początkach XIV wieku węgierski magnat Kokosz Berzewiczy, co było częścią kary za zabicie Chyderka z rodu Gyorgów. Budowę wspierali też polscy władcy – Kazimierz Wielki i Królowa Jadwiga. W XV wieku klasztor został obrabowany przez husytów. Ostatecznie dotrwał do roku 1872, kiedy to został skasowany decyzją cesarza Józefa II. W późniejszych dziesięcioleciach obiekt niszczał i kilka razy zmieniał właścicieli. W latach 1952 – 68 został wyremontowany i uznany za zabytek. Według legendy, najbardziej znanym mieszkańcem klasztoru był brat Cyprian. Podobno zbudował on machinę latającą, dzięki której sfrunął z Trzech Koron na dziedziniec klasztoru i zyskał przydomek Latającego Mnicha. Ponoć latał też nad Morskim Okiem, a słynny tatrzański Mnich to nikt inny, jak zaklęty w kamień Cyprian. 

Dziś w poklasztornym kompleksie działa muzeum, które warto polecić wszystkim, których interesuje historia tego niezwykłego miejsca. Czerwony Klasztor to także dobry punkt na chwilę odpoczynku przed dalszymi wycieczkami na słowacką stronę Pienin.